
Właśnie sobie czytałem trochę wypowiedzi różnych ludzi na forum. Szczerze trochę się wkurzyłem, zresztą nie pierwszy raz.
Dotarłem do postu w którym lekarz leczący boreliozę, pisze o ostrzeżeniu z Narodowego Funduszu Zdrowia. O co chodzi ? Jak zwykle o pieniądze !
Nie można wypisywać pacjentom recept refundowanych, bo długie leczenie antybiotykami nie jest w standardzie NFZ-tu. Innymi słowy NFZ poczuł się okradany, przez pacjentów którzy chcą sie leczyć, a standardowa kuracja nie przyniosła efektów. Jednak nie mogą oskarżyć o kradzież pacjenta, więc wywierają nacisk na lekarza.
"Nieuzasadnione koszta" - tak to zostało nazwane przez NFZ.
Lekarz może za to zostać pozwany do sądu ...
Każdy z nas płaci podatki, w tym ubezpieczanie zdrowotne. Tak, bo inaczej tego nie mogę nazwać jak podatkiem. Płacimy, a i tak nic nie funkcjonuje tak jak powinno. Ktoś mógłby powiedzieć, że pieniędzy nie ma... Pieniądze są, ale giną w biurokratycznym systemie, gdzieś pomiędzy urzędnikami a złodziejami.
W takim razie skoro NFZ może wywierać na moim lekarzu presję grożąc sądem, pytam się w jaki sposób ja mogę wywrzeć presję na NFZ? Pozwać ich do sądu za niegospodarność? A może przestać płacić na ubezpieczanie zdrowotne?
W każdej sytuacji podatnik-pacjent jest przegrany ... bo jego leczenie nie mieści sie w standardach. A kto zmienia standardy? W sumie to nie wiem, ale mogę podejrzewać, że ci sami ludzie którzy dzielą pieniądze na służbę zdrowia. Więc nikomu nie zależy, na prawidłowym leczeniu pacjentów.
Co można w takiej sytuacji zrobić? Nie wiem, petycje i argumenty w dyskusji najwidoczniej nie przynoszą efektów. Problem jest bagatelizowany i ukrywany. Borelioza ukryta pod inną nazwą jest chorobą większej części społeczeństwa niż się to komukolwiek wydaje. I może stać się epidemią przy dalszym podejściu rządzących do tematu. Na przykładzie pielęgniarek widzimy, że wyjście na ulicę również niewiele zmieni. One mogły sparaliżować szpitale, nas co najwyżej rozbolą kolana, albo w ogóle nie dojdziemy bo nas gdzieś po drodze powali. Ja osobiście spróbowałbym metody podobnej do tej którą zastosowali Orson Welles i Mercury Theatre w 1938 r. podczas audycji radiowej "wojna światów". Panowie ci przygotowali zestaw słuchowisk radiowych, opowiadających o inwazji Marsjan na ziemię. Wielu przerażonych mieszkańców New Jersey zaczęło się ewakuować.
Tak posiać odrobinę paniki wśród zwykłych ludzi. Spójrzmy na obecny konflikt w Iraku, amerykanie nie zrzucali ulotek edukacyjnych przed atakiem.
Wywołać wśród ludzi lęk przed śmiercią w męczarniach i samotności. Bo przecież taka jest borelioza - śmiertelna, bolesna, niszcząca życie. Na tym przesłaniu oprzeć kampanie informacyjne. Wtedy może większa część społeczeństwa stanęła by po naszej stronie w walce z choróbskiem, Narodowym Funduszem Zdrowia i całym systemem.
07.12.2007. 22:15
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane