
Ponieważ coraz więcej mówi się o roli jaką odgrywa wyszukiwarka Google przy diagnozie chorób, postanowiłem i ja podzielić się swoimi spostrzeżeniami, z perspektywy osoby chorej na boreliozę.
Jeśli ktoś śledził tego bloga od początku to wie, że po wielu miesiącach poszukiwania przyczyn swoich dolegliwości, wędrówce po lekarzach specjalistach to właśnie Google podpowiedziało co mi dolega. Późniejsze badania potwierdziły te przypuszczenia. Również Google pomogło mi znaleźć lekarza specjalistę. Pragnę tutaj zwrócić Waszą uwagę na dwa określenia, a mianowicie „podpowiedziało”, oraz „pomogło”. Pamiętajmy, że żaden program komputerowy, portal internetowy, czy wyszukiwarka nie są w stanie postawić nam diagnozy i wyleczyć nas z choroby. Kierując się wiedzą zdobytą przed komputerem można (czasem nawet trzeba) sobie wykonać dodatkowe badania czekając na wizytę u lekarza. Można zasięgnąć dodatkowych informacji na temat leków które bierzemy (pamiętajmy że w każdym leku jest też ulotka z podstawowymi informacjami). Można się dokształcać, stworzyć listę pytań do lekarza prowadzącego, przygotować się na wizytę. Ale w żadnym wypadku nie powinniśmy leczyć się na własną rękę!
Gdzie szukać informacji?Internet niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Oprócz informacji przydatnych można w nim znaleźć wiele śmieci, czyli informacje które de facto są szkodliwe. I nigdy nie możemy mieć 100% pewności, że to co znaleźliśmy jest zgodne z prawdą.
Nawet jeśli korzystamy ze źródeł o wysokiej wiarygodności takich jak strony rządowe (domeny gov, gov.pl), czy też wyższe uczelnie, zawsze istnieje ryzyko że trafimy na nieaktualne informacje. Medycyna jest dziedziną wiedzy która cały czas się dynamicznie rozwija i o tym należy pamiętać.
Wikipedia i inne encyklopedie są redagowane w większości przez wolontariuszy, którzy za swoją pracę nie pobierają żadnego wynagrodzenia. Dzięki takiemu modelowi postępowania twórców takich portali możemy tam znaleźć niemal każde zagadnienie. Ale trzeba uważać, bo również wikipedyści popełniają błędy.
Bardzo pomocne mogą okazać się strony organizacji pozarządowych, w przypadku boreliozy jest to Fundacja Bartek, oraz Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę. Znajdziemy tam informacje za którymi stoją konkretni ludzie podani z imienia i nazwiska, zawsze gdy mamy jakieś wątpliwości możemy chwycić za telefon i porozmawiać z przedstawicielem danej organizacji. Dodatkowo każda z tych organizacji prowadzi swoje forum dyskusyjne.
Pamiętajmy również, żeby znalezione informacje odnieść również do innych źródeł.
Powodów może być wiele. Od zwykłej ciekawości, po desperację w szukaniu przyczyn swoich dolegliwości.
W przypadku osób chorych na boreliozę, które jeszcze nie wiedzą co im dolega mechanizm lubi się powtarzać. Chodzimy od lekarza do lekarza - rekordziści odwiedzali ponad 20 lekarzy różnych specjalizacji, nie uzyskując żadnej diagnozy ani konkretnego leczenia. Często pacjent słyszy, że objawy są spowodowane przez depresję lub nerwicę które de facto występują jako objaw boreliozy. Wtedy osoba zdesperowana, która szuka przyczyny swoich dolegliwości, lub nie zgadza się na depresję jako przyczynę, zaczyna szukać informacji w internecie. Trafia na trop boreliozy, wykonuje badania które potwierdzają początkową tezę itd.
W internecie dowiadujemy się również o kontrowersjach związanych z leczeniem tej choroby, o czym z reguły nie informował nas lekarz pierwszego kontaktu. Już ten fakt powoduje, że mamy wątpliwości co do kompetencji tego lekarza w kontekście boreliozy.
W tym punkcie drogi się rozchodzą, część pacjentów decyduje się na leczenie wg ILADS i szuka lekarza który byłby w stanie takie leczenie poprowadzić. Reszta zgadza się na leczenie „standardowe”.
Czyli w gruncie rzeczy można wysnuć wniosek, że to późna błędna w naszym odczuciu diagnoza, lub jej brak, oraz niedoinformowanie skłania nas do szukania informacji w internecie. Nie wspomnę tutaj o kosztach, gdyż większość gabinetów odwiedzamy płacąc z własnej kieszeni.
Daleki jestem od stwierdzenia, że taki stan to wina niedouczonych lekarzy. Gdyż borelioza jest chorobą stosunkowo nową i nie wiemy wszystkiego na jej temat. Lekarze kierują się często zaleceniami, które mogą być przestarzałe.
Jednak tak daleka droga którą trzeba pokonać, aby uzyskać diagnozę sugeruje, że coś ewidentnie jest nie tak.
Czytaj więcej... Komentarze (6) 26.05.2011. 02:16
Z inicjatywy prezes Fundacji BARTEK na Rzecz Osób z Boreliozą i Innymi Chorobami , Edyty Gałęziowskiej, powstała petycja która dotyczy włączenia problematyki boreliozy i innych chorób odkleszczowych w Narodowy Program Zdrowia. Jest to petycja bardzo ważna dla wszystkich osób chorych, szerzej na ten temat na stronie Fundacji.
Dlatego jeśli jeszcze się nie podpisałeś pod tą petycją koniecznie to zrób. Możesz też wspomóc tę inicjatywę promując tę akcję wśród przyjaciół i znajomych, poprzez zamieszczenie linku w opisie gg, na profilu w facebooku, czy też zamieszczając informację na forach dyskusyjnych. Dla Ciebie to tylko parę chwil, a być może w ten sposób przyczynisz się do zmiany losu wielu osób cierpiących na boreliozę.
A oto bezpośredni link do petycji - KLIK!Czytaj więcej... Komentarze (0) 13.09.2010. 23:06
Osoby które wypełniły ankietę w serwisie Kardioserwis.pl i ubiegają się o darmowe badania (pisaliśmy o tym wcześniej tutaj) powinny otrzymać informacje z prośbą o przesłanie bardziej szczegółowych danych. Dla osób które zmieniły adres mailowy podajemy treść maila rozesłanego do uczestników:
Dziękujemy za wypełnienie ankiety "Arytmia-borelioza" zamieszczonej na łamach Kardioserwis.PL. Ankietę wypełniło 1033 osób, w tym 401 chorych na boreliozę.
Spośród osób, które wyraziły chęć poddania się badaniom kardiologicznym, zaprosimy w ciągu kilku miesięcy grupę około 100 osób (zarówno z boreliozą, jak i bez), lub więcej, jeśli pozwolą na to finanse.
W celu głębszego poznania problemu i wyboru grupy pacjentów, których zaprosimy na badania zwracamy się z prośbą o przesłanie kopii dokumentacji / wyników związanych ze zdrowiem. Szczególnie interesują nas (jeśli były wykonywane) badania serca tj EKG, Holter, ECHO serca, koronarografia, wyniki laboratoryjne tj TSH, fT3, fT4, potas (K), morfologia, przeciwciała - boreliozie, DNA karty informacyjne z pobytów szpitalnych związanych z układem krążenia lub boreliozą.
Kopie ksero prosimy przesyłać na adres: I Klinika Kardiologii UM, ul. Długa 1/2, 61-848 Poznań z dopiskiem "Ankieta-borelioza" lub na moje nazwisko.
Kopie elektroniczne można przesyłać drogą mailową na adres: arytmia@kardioserwis.pl,
Kopie elektroniczne można wykonać przy użyciu skanera, aparatu cyfrowego, także z telefonu komórkowego (najlepiej 5mega pikseli).
Prosimy także o podanie informacji, czy kiedykolwiek zauważyliście Państwo ukąszenie przez kleszcza, kiedy ostatnio i czy był obecny rumień (zaczerwienie skóry wokół ukąszenia) oraz jakiej był orientacyjnie wielkości.
Chorych, u których stwierdzono boreliozę prosimy o podanie informacji jak choroba została rozpoznana: tylko na podstawie objawów; obecności przeciwciał (ELISA, WesternBlot) lub DNA. Prosimy także podać nazwisko lekarza oraz w jakim ośrodku rozpoznano i leczono chorobę - chcemy zaprosić do udziału w publikacji wyników lekarzy, którzy prowadzili największą grupę spośród Państwa.
Jeśli macie Państwo pytania z zakresu układu krążenia, prosimy skorzystać z naszego forum: http://www.kardioserwis.pl/forum/kardiologiczne
Czytaj więcej... Komentarze (0) 24.05.2010. 14:13
W jednym z komentarzy natrafiłem na wstrząsającą historię Kasi która walczy z boreliozą. Po przeczytaniu postanowiłem zamieścić komentarz Kasi jako samodzielny post:
nazywam sie Kasia mam 21 lat jestem mężatką i mam dziecko pochodzę z Pomorza okolic malborka mieszkam w malej wsi Szymankowo. napisze teraz o swoja historię ;
mając 16lat zachorowałam.cala historia zaczęła sie tak pewnego dnia obudziłam sie z niedowładem lewej reki postanowiłam pojechać do lekarza rodzinnego w Malborku ,z poradni zostałam przewieziona natychmiastowo do szpitala dziecięcego gdzie zrobili mi badania(moje pierwsze objawy to osłabienie sil mięśniowych reki i nogi,przejsciowe zaburzenia widzenia bole Glowy)po ok tygodniu Moj stan sie pogarszał traciłam władze w nogach zostałam wypisana ze szpitala i przeniesiona do szpitala w akademii medycznej w Gdańsku na oddział do kliniki neurologii rozwojowej na rezonas.na wypisie z malborka miałam napisane rozpoznanie niedowład lewostronny z przewaga kończyny górnej podejrzenie stwardnienia rozsianego mózgu w skrócie SM.
wykonano mi rezonans Glowy wynik bez odchylen.lezac w szpitalu przez 2tygodnie,moj stan sie zmieniał przez tydzień leżałam sparaliżowana kazano mi spisywać na kartce papieru moje objawy i ich godzine.wiec tak robiłam moje objawy zmieniały sie co 5minut i dochodziły nowe miedzy innymi niedoczulica stopy prawej bole w okolicach uda, brzucha , bole bioder klucie serca.przyslano do mnie psychologa była to sympatyczna pani tak mi sie wydawało i myslalm ze taki psycholog powinien pomagać dziecina w takich sytuacjach ale niestety w mojej sytuacji było odwrotnie ciągle słyszałam "przestań dziewczyno zmyślać sobie choroby "będziesz do końca życia kaleka ty nie wyzdrowiejesz"itp.po paru jej wizytach zamknęłam sie w sobie moim światem było okno obok mojego łóżka i choinka która tam stala.moji rodzice przyjeżdżając do mnie byli zrozpaczeni widziałam i słyszałam jak płakali nademną prosili żebym sie odezwała powiedziała co sie stało ze nie reaguje czesnej sie śmiałam rozmawiałam, a teraz ?nie byłam w stanie im powiedziec chcialam ale nie potrafilam jakby cos mnie trzymalo.w tej samej chwili przyszla pani psycholog zeby rodzice opuscili pokoj bo musi ze mna porozmawiac a we mnie jak by piorun uderzyl i krzyknelam "niechce z nia rozmawiac to ona mnie doprowadzila do takiego stanu"w tedy Moj tata wyprosil pania psycholog i poszedl z nia na rozmowe oczywiscie czesciowo potwierdzila swoje slowa ale je obronila.wypisano mnie do domu ROZPOZNANIE dysocjacyjne zaburzenia ruchu.na wypisie napisano w stanie bardzo dobrym co było nie prawda ponieważ nie bylam w stanie ustac na lewej nodze zrobil mi sie przykurcz miesni pod kolanem.zalecenia KONIECZNA OPIEKA PZP DLA DZIECI I MLODZIEZY.
po paru tygodniach w domu psychicznie doszlam do siebie ale miałam niedowład konczyn dolnych trwalo to raz 1dzien raz 3dni a nieraz tydzien.zaczol sie rok szkolny pierszego dnia szkoly zawodowej sytuacja sie powturzyla,mieszkalam w internacie to byl pierwszy dzien obudziłam sie z niedowładem konczyn dolnych zawieziono mnie do szpitala w sztumie na oddział dzieciecy,mialam rozne badania typu eeg na ktorym wykazalo mi bardzo liczne fale wolne...,tk Glowy itp.oraz wkuwali mi igle w nogi czy czuje oczywiscie miałam tak zwany glupi wiek i zaczelam sie smiac i powiedzialam ze nie czuje ale lekarz dalej kul leciala mi krew az w koncu powiedzial ""acha"po paru dniach wezwano moja mame by podpisala zgode na przewiezienie mnie do akademii medycznej w gdansku,moja mama bez myslnie nie czytajac co podpisuje podpsala przewiezienie mnie do oddzialu psychiatrycznego w starogadzie gdanskim do oddzialu mlodziezowego gdzie zauwazylismy to dopiero bedac na miejscu,kierowca karetki zapewnial ze to tylko 3dniowy pobyt w normalnym szpitalu tyle ze na terenie psychiatrycznym bede miala testy psychologiczne i badania ,wiec sie zgodzilismy.musialam pozegnac sie z mma na dworzu poniewarz nie wpuszczono jej do srodka.to byl dla mnie koszmar w chodzac widzialam ludzi krzyczacych zapietych w pasy itp.pobrano mi krew wypytywano o wszystko,zabrali mi wszystkie rzeczy osobiste wraz z ciuchami ktore miałam na sobie,nie miałam kontaktu z rodzicami zabrano mi telefon,dali mi wlasna koszule i pokój z dziewczyna zamknieta w pasy bylam przerazona prosila mnie bym ja odpiela ale nie moglam grozilo mi za to 3dni w pasach i srodkach na sennych i uspakajajacych,zmienilam pokój,bylo bardzo dużo osób w mojej sytuacji i podobnych.jesli bym dotknela osobe plci przeciwnej zostalabym zapieta w pasy.by otrzymac swoja rzecz jedna musialam na to zapracowac.podawano mi leki ktorych nie chcialam brac bez zapoznania sie z ulotka niedano mi jej ale przyszedl lekarz ktory powiedzial"one pomoga ci wyzdrowiec i będziesz chodzic"ale ja nadal chcialam ulotke oczywiscie jej nie dostalam a lek ktory nie chcialam przyjac dostalam sila!po 30minutach tabletka zaczęła dzialac bylam otulomiona zaczelam sie trzesc jak galaretka,pewnego dnia rodzice przyjechali na odwiedziny zobaczyli gdzie jestem i natychmiast zabrali mnie do domu oczywiscie szpital nie wyrazal zgody chcieli wezwac policje.
po 2 dniach po wyjsciu ze szpitala dostalam pilne wezwanie do szpitala zakaznego w Gdańsku ,powod byl jeden lekrz z oddzialu dziecięcego w sztumie wykonal mi badania na przeciw ciala boreliozy nie czekajac na wyniki wyslam mnie do j.w.wymienionego szpitala,mialam zakazenie 1,899 moja krew była sina!!i w tedy skojrzylam fakty jak mając ok 10lat ze miałam rumien w tedy myslalm ze to ukryzienie przez komara jednak sie mylilam.w szpitalu wykonali mi punkcje lendzwiowa kregoslupa niestety ten zabiek nie byl dobrym zakonczeniem dla mnie ponieważ po 4krotnej punkcji zostal uszkodzony nerw ktory spowodowal niedowład nog ,nie bylam w stanie wstan nawet do wc,pytalam lekarza co mi jest stwierdzil ze niewie i nie nalezy to do niego.wiec spytalam po zabiegu czy moge isc do toalety odpowiedzial tak za 1,5godziny pomyslalam nie wytrzymam po 30min.przyszla oddzialowa i zapytalam czy dalaby mi tak zwana kaczke odparla "a po co ci kaczka dziewczyno nielen sie i wstawaj "powiedzialam ze kazano mi lezec i dla czego"odparla no wiesz to zadna wymowka juz mozesz normalnie chodzic i poszla.nie moglam wytrzymac kolezanka obok tez miala robione i zlecili jej cewnik ponieważ lezala 24godz prawidlowo,po godzinie obrucilam sie na plecy i prubowalam podniesc sie by sie na pic i sie zaczelo.glowa mi uciekla do tylu rece mi wykrzywilo i do tego niedowład nog!koszmar lekarze sie tym nie przejeli.badanie wyszlo ujemne.wypuscili mnie do domu oczywiscie na wypisie stan bardzo dobry co było wielkim klamstwem!!!ja nie chodzilam bylam po wykrecana !!!!nie zgodzilam sie na wyjscie zostałam na jeden dziec bo nie miałam jak sie dostac do domu .nastepnego dnia przyjechali po mnie dziadkowie ja uczylam sie wstawac na nogi za pomoca kolezanki obok bo personel sie nie interesowal.moja babcia zaniemowila i poszla do ordynatora ze jak moga mnie wypuscic w takim stanie niestety musieli mnie zabrac.moj stan czyli bardzo silny zaspol popunkcyjny trwal ok 6miesiecy.w 2006 roku nawroty choroby ,bedac w szkole nagle zlapal mnie paraliz zawieziono mne do szpitala dziecięcego w sztumie niestety ordynator ktory w czesniej skierowal mnie do psychiatryka widzac mnie powiedzial"chodz bys tu padla na kolana ja ci nie pomoge "jakim to było tonem!!"czemu przerwalas leczenie na oddziale psychiatrycznym?"nic nie odpowiedzialam miałam 17lat i nie bylam w stanie powiedziec to co myslalam !przez ten czas ktory nigdzie nie chciano mnie przyjac pomimo skierowan jedzdzilam do bioterapelty do gdanska on jeden uratowal mnie przed kalectwem do końca życia prawdo podobnie miałam ucisk na jakis nerw ktory powodowal niedowlady pierwszego dnia u niego nie chodzilam wychodzac potrafilam chodzic nie w pelni sama ale stalam na nogach!!11 lisopada 2006 wzielam slub koscielny 26marca 2007roku urodzilam synka po chorobie ani sladu!pol roku pozniej objawy wrocily balam sie tego.i niestety historia sie powtorzyla!zaczelam jezdzic do bioterapelty ale pewnego dnia zauwazylam ze nie mowil prawdy w tym roku twierdzil ze to przez wypadek ktory miałam parynascie lat temu i ze mam wbite kregi szyjne w glowe smieszne!!przerazona pojechalam do lekarza rodzinnego ktory powiedzial ze kazdy ma takie kregi dzieki czemu porusza glowa!dalam sobie spokuj!powiedzialm niech sie dzieje wola boza!przestalam sie leczyc.Pewnego dnia roku 2008 Moj stan bardzo sie pokorszyl traciłam wzrok miałam dusznosci zaniki pamieci itd.w tym czasie zaczelam z mezem wynajmowac mieszkanie bylismy szczesliwi wrescie na swojim niestety mieszkalismy tam zaledwie 2mieiace z powodu pogorszenia sie stanu zdrowia.przebywalam w szpitalu na oddziele neurologi w sztumie skierowala mnie pani okulistak nie podala przyczyny tylko kazala natychmiast sie polozyc!okazalo sie ze moje zle widzenie to ZATARCIE TARCZ NN.2 ORAZ WRAZENIE UNOSZENIA TARCZY N.2 PRAWEGO.z dnia na dzien czulam sie fatalnie zrobiono mi wszystkie badania niestety ujemne!lekarze postanowili wykonac mi punkcje w kierunku stwardnienia rosianego ponieważ od 2005roku mam podejrzenie ,niestety nie zgodzilam sie!poniewaz balam sie ryzykowac poprosilam o badania na borelioze wyszly ujemne lekarze sie smieja do dzis ze uparlam sie na borelioze!rozpoznano u mnie zespol nerastaniczny.bedac w szpitalu chodzilam jak kazdego dnia po korytarzu i zaczal strasznie mnie bolec kregoslup była godzina ok12 w poludnie postanowiłam sie polozyc i to byl koniec !stalam sie w sekunde roslina przykuta do łóżka przerazilam sie zaczelam sie dusic nie była w stanie co kolwiek wypowiedziec leżałam i plakalam z bolu !i przerazenia co dalej bedzie mam male dziecko w domu!pod wieczor chodzila siostra z lekami cale szczescie podeszla do mnie z ciekawosci i zapytala co sie stalo powedzialam resztkami sil lec po lekarza.przyszla p.doktor po patrzala przerazona i poszla ja cierpialam a oni sie tak zainteresowali ze sanitariusz przyniusl mi chociaz lek na senny bym nie czula bolu,nastepnego ranka bylam bardzo szczesliwa wszystko usapilo z wyjatkiem bolu i przykurczu zgieciowego w st.kolanowym lewym,wskazali rehabilitacje po wyjsciu ze szpitala a wypisano mnie na drugi dzien do domu. pewnego dnia zalozylam internet opisalam sie w pewnym artykule w internecie i znalazla mnie tam wspaniala kobieta anetka dzieki ktorej dzis wiem co mi jest .kazala mi wesc na forum borelioza poczytac tam i opisac sie a ludzie kurzy sa tam powiedza mi co robic,tak zrobilam.i tu trafilam na wspanialych ludzi okazalo sie ze wszyscy przeszli to co ja mam y te same objawy pomimo ujemnych wynikow!jest 3lekarzy w polsce ktorzy lecza niestandardowo borelioza ponieważ nasi lekarze nie maja pojecia o djagnostyce boreliozy.powracajac do mieszkania ktore wynajomwalam musialam opuscic lekarze powiedzieli wyraznie potrzebuje opieki nad soba.nie miałam wyscia mieszkam u rodzicow.w tej chwili ja i prawdo podobnie Moj kochany synek mamy borelioze.7pazdzierNIKA TRAFIŁAM NA ODDZIAL GINEKOLOGICZNY POWODEM BYLO ZE JESTEM W CIAZY W 2MIESIACU,I ZACZELAM MOCNO KRWAWIC NIESTETY OKAZALO SIE ZE ciaza była martwa BB WYTWOZYLO NIE PRAWIDLOTKANKE KTORA SPOWODOWALA smierc dziecka, ZROBIONO MI ZABIEG.to jest katastrofa co sie dzieje w moim zyciu w grudniu 2009r po zabiegu trafilam do szpitala 3razy,drugim razem trafilam z bolem brzucha z podejzeniem wyrostka i strasznego oslabienia zostałam skierowana odrazu na chirurgie gdzie zrobili mi usg nie wykykryto wyrostka ponieważ okazalo sie ze mam silny stan zapalny przydadkow i nie moga postawic diagnozy,wiec trafilam na konsultacjie ginokologiczne ginekolog przy badaniu powiedzial to wyrostek ale wykonal jeszcze usg i powiedzial ze cos jest poza jajnikiem!bylam przerazona zapytalam co to jest powiedzial ciaza,to byl szok powiedzialam do doktora jak to mozliwe jak niedawno wykonywal sam osobiscie zabieg jak to mozliwe powiedzial ze nie usunol w tedy ciazy bo nie była widoczna i ze usunol tylko tkanke która miala 10cm.powiedzial ze zostaje na obserwacji.bedac w szpitalu dostalam pierwszego dnia i drugiego po jednym antybiotyku dozylnie i leki doustne przeciw bolowe.na wypisie miałam napisane ze mam zapalenie przydadkow,poszlam do doktora i zapytalam co z ciazo powiedzial zmieszany no cos tam jest poza jajnikiem ale on niewie co mam zazywac leki i tyle.trzecim razem trafilam po 2tygodniach rowniez z bolu brzucha poszlam do chirurga bo tak mi zalecil chirurg.niestety i cale szczescie historia sie powtorzyla trafilam na ginekologie.byl inny lekarz ktory bardzo sie zaniepokoil moim stanem badajac mnie zapytal czy miałam robiona cytologie odparlam ze tak i ze wynik tak jak mi przekazala siostra polozna byl bardzo zly,bedac prywatnie u lekarza w przychodni zapytalam o wyniki powiedzial ze niewie jakie sa bo nie ma w karcie,wiec powiedzialam ze siostra powiedziala ze jest zly i to bardzo zapytal czy dostalam wynkiki poczta odparlam ze nie to powiedzial ze nie mam czym sie martwic bo wyniku nie dostalam poczta.lekarz ze szpitala byl bardzo zaskoczony odp.doktora z przychodni.powiedzial ze powtozymy wyniki,pozniej miałam wykonane usg dopochwowe niewiem co na nich wyszlo bo doktor tylko powiedzial czy wykonali mi cytologie powiedzialam ze nie wiec zadzwonil i powiedzial zdenerwowany ze koniecznie maja mi wykonac badanie.bedac na oddziale wezwal mnie do swojego gabinetu na rozmowe przerazilam sie bo wiedzialam ze cos jest nie tak.zapytal czy ktos ma raka lub mial a zmarl z rodziny powiedzialam ze dziadek ,zapytal czy moze zobaczyc moja piers ponieważ wytwozyl mi sie guz.i to blo tyle badan mi nie wykonali ponieważ byli zajeci miałam miec wykonane rano,a rano doktor skonczyl prace przed obchodem przyszedl ordynator na obchod gdzie na Moj widok powiedzial"JAK PANI SMIE WRACAC NA MOJ ODDZIAL PO DWOCH TYGONIACH!"powiedzialam ze poszlam do chirurga i on skierowal mnie tu bo nadal mam silne bole brzucha"POWIEDZIAL ZE DOSTALAM LEKI I NI MAM PRAWA TU WRACAC"powiedzialam ze to nie moja wina i ze leki ktore mi przepisal nie pomogly "LEKARZ ODPARL WIDOCZNIE JEST PANI SKAZANA NA BOL!!!PROSZE ISC DO DOMU"i takim cudem nie wykonano mi badac i poszlam do domu.na drugi dziel pojechalam do malborka na prywatna wizyte u ginekologa,okazalo sie ze na ostatnim wipisie mam zle wyniki z mocz mam krew:(,kazala koniecznie zrobic badanie cytologie bo podejzewa raka szyjki macicy:( oraz wypisala mi zaswiadczenie ze mam na jajnikach bardzo dużo pechezykow z ktorych moga postac torbiele.w styczniu 2010r pojechalam na kontrole do chirurga z guzkiem na piersi wykonano mi usg piersi niestety wynkik nie jest za dobry powstal mi miazsz z dysplazja chirurg powiedzial ze koniecznie musze powtorzyc usg ponieważ moze cos z tego byc nie powiedzila glosno ale ja wiem ze boi sie ze to rak.dzis jest 9stycznia 2010r.moj stan bardzo sie pogorszyl nie mam sily by wejsc po schodach jak juz wejde to jestem zmeczona jak bym wchodzila na wysoki szczyt jestem bardzo zmeczona obolala do tego mam drzenia calego ciala ale wewnetrzne nie dostrzegam drzenia rak czy nog patrzac na nie ale czuje jak cala sie trzese,
moje objawy to:dusznosci,zmeczenie,bole stawow,niewyrazne widzenie,niedowlady konczyn i ciala,drgania rak i glowy,bole w okolicach karku,pieczenie,kucie,uczucie goraca i zimna,dreszcze ,poty,oslabniecia sil miesniowych,klucie w klatce piersiowej,dertwienie ust brak ich czucia,mrowienie lewej strony jezyka,bole kregoslupa,brak apetytu,spadek i wzrost masy ciala,ciagle bole Glowy od paru lat,wykrecanie ciala jakby reumatyzm,zawroty glowy,nasilone zaniki pamięci potrafie isc robic cos 6 razy i za każdym razem nie zrobie tego,wlasnie wyszlam ze szpitala z oddzialu neurologicznego w Sztumie trafilam tam z powodu przykurczu nogi i zasinieniem jej oraz była jak lód ,miałam wykonane rozne badania min.doplera nogi,konsultacje reumatologa,psychologa,psychiatry,rtg stopy,rezonans kręgosłupa lędźwiowego,wszystkie badania były dobre czyli nic na nich nie wyszlo,opinia psychiatry brzmiała to borelioza.
Nie mogę stanac na stopie wyprostowac nogi w kolanie od czuwam silny bol chrupia mi stawy strzelaja ,w kolanie mam uczucie jak by zaraz mialo wypasc.
W tej chwili poruszam się o kulach ,bardzo bym chciala zaczac jak najszybciej leczenie zalezy mi na czasie bardzo proszę o odpowiedz.
Droga Kasiu !
Na początku dziękuję Ci w imieniu swoim, oraz wszystkich którzy to czytają, że postanowiłaś podzielić się swoją Historią. Być może pomożesz w ten sposób innym.
Jeśli chodzi o leczenie (nie zostawiłaś żadnego kontaktu) to jak najszybciej skontaktuj się z lekarzem leczącym wg ILADS, jeśli nie wiesz gdzie takiego lekarza znaleźć najprościej będzie jeśli skontaktujesz się ze Stowarzyszeniem Chorych na Boreliozę - www.borelioza.org a oni pokierują Cię dalej!
Czytaj więcej... Komentarze (11) 12.03.2010. 22:38
Pacjenci którzy leczą bardzo długo boreliozę i nie widzą poprawy, gdzie choroba stanęła w miejscu zmuszeni są szukać innych/dodatkowych przyczyn swoich dolegliwości. Jedną z chorób wywołujących podobne objawy do boreliozy, a która może utrudniać leczenie jest toksokaroza. Oto garść informacji na temat tej choroby:
Toksokaroza jest chorobą pasożytniczą wywołaną przez infekcję larw psich lub kocich glist. Infekcja następuje poprzez kontakt ze skażoną glebą, skażonym pożywieniem, czy chorymi zwierzętami (pies/kot). Samice tych pasożytów bytując w jelicie psa lub kota potrafią wytworzyć 200 tys. jaj dziennie. Jaja które z odchodami zwierząt trafiają do gleby zachowują zdolność do zarażania przez 10 lat.
"W organizmie człowieka (w dwunastnicy) z połkniętych jaj inwazyjnych wykluwają się larwy o długości około 0,4 mm. Przedostają się przez ściany jelita do krwiobiegu. Wraz z krwią migrują do różnych narządów organizmu i osiedlają się w nich. Pozostając w tkankach, powodują odczyn zapalny i niszczenie zainfekowanych tkanek. Większa część larw zatrzymuje się w wątrobie - i w tym narządzie większość z nich ginie. Czasem dochodzi jednak do dalszej ich wędrówki i inwazji do tkanki płucnej, ośrodkowego układu nerwowego, a nawet gałki ocznej." - źródło Wikipedia
Niektóre objawy:Czytaj więcej... Komentarze (5) 22.02.2010. 11:01