
Czytaj więcej... Komentarze (3) 16.11.2007. 14:59
Z Dr. Beata umówiłem się na 14 listopada godz 15 ( jeśli dobrze pamiętam, tzn jeśli borelioza radośnie nie poprzestawiała czegoś w moich szarych komórkach ). No nic trzeba było jakoś się zebrać i pozałatwiać ten wyjazd.
Z początku miała ze mną jechać matka ( chyba tylko po to, żeby usłyszeć od lekarza, że jednak nie jestem czubkiem ). Jednak odwidziało jej się i wspólny wyjazd samochodem odpadł. W sumie to mi nawet na jej obecności podczas tego wyjazdu niespecjalnie zależało. Ale pojawił się inny problem. Trzeba było załatwić jakiś transport na szybko.Po wielu kombinacjach okazało się, że najłatwiej będzie dotrzeć do Krakowa samolotem.
Czytaj więcej... Komentarze (7) 14.11.2007. 09:28
poniedziałek - 5 listopada
Skończyła się doxycyklina ( brałem antybiotyk raz dziennie 200 mg, przez 3 tygodnie ), pomimo heroicznych prób nie udało się jej zdobyć. Objawy takie sobie, tak jakby borelioza trochę była przystopowana. Główne problemy to wieczorem przed zaśnięciem szum w uszach, lekkie bóle kolan, pojedyńcze ukucie w sercu.
Czytaj więcej... Komentarze (5) 08.11.2007. 20:42
Nasze koty już dawniej przynosiły kleszcze, czasem nawet parę na raz. Kupiliśmy specjalną pincetę do wyciągania kleszczy i środek do wcierania w kark zwierzakom. W końcu mieliśmy święty spokój z tym robactwem, a jak się kotom za późno wtarło, to było czym wyjmować ( chociaż nigdy tego nie lubiły i opierały się jak mogły ).
Czytaj więcej... Komentarze (2) 07.11.2007. 21:08
Czytaj więcej... Komentarze (0) 06.11.2007. 21:05