
Właśnie siedziałem sobie na forum gazety borelioza.
Kolejna świeża osoba i kolejne pytania... rozżalenie z powodu wydanego majątku na całą masę lekarzy specjalistów bez większego efektu.
Niestety borelioza to nie rak którego się wszyscy boją i na którego się nie szczędzi pieniędzy. Borelioza jako choroba jest omijana przez większość lekarzy wielkim łukiem i ciężko jest uzyskać diagnozę, oraz leczenie, w przeciwieństwie do nerwicy która jest leczona bardzo chętnie, pomimo tego, że nie jest się na nią chory.
Ale wracając do pieniędzy. Borelioza standardowo jest leczona przez 2 tygodnie i koniec. Zupełnie jak przeziębienie czy grypę. Niestety standardowe leczenie jest niewystarczające o czym dowiadują się coraz większe rzesze pacjentów. I przychodzi nam za wszystko płacić prywatnie.
Same badania w stosunku do leków nawet wychodzą dość tanio. Ja za leki płace około 1,2 tys zł miesięcznie i chyba większość ludzi lecząca się niestandardowo podobną kwotę zostawia w aptekach (oczywiście leki nie są refundowane - terapia niestandardowa). Póki co mój portfel jakoś wytrzymuje, do pokój mogę chodzić do pracy nie jest tak tragicznie. Ale czas pokaże co będzie dalej...
Istotnym problemem w zdobywaniu funduszy jest niska świadomość społeczna na temat boreliozy. Mam tu na myśli zdobywanie pieniędzy poprzez zbiórki, fundacje czy apele i chorych którym wysokie koszta leczenia nie pozwalają się leczyć. W przypadku innych chorób uznanych takich jak rak np łatwiej jest przemówić do sumienia człowieka, tym samym wydaje się że zbiórka w takich okolicznościach powinna być bardziej udana niż w przypadku boreliozy.
Wiele czasu spędziłem rozmyślając o ludziach którym fundusze nie pozwoliły nawet na postawienie prawidłowej diagnozy... (Gdyż żeby znaleźć to choróbsko nieraz trzeba przejść drogę krzyżową przez specjalistów różnej maści zostawiając u nich majątek.) . Ciekawe ... ile osób w skali kraju cierpi nie znając przyczyny.
Ech czasem sobie myślę, że urodziłem się w złym miejscu i czasie ...
PSW komentarzach piszcie jak długo się leczycie i ile miesięcznie was to kosztuje, oraz czy pracujecie, czy byliście zmuszeni przerwać pracę?
24.02.2008. 00:40
lecze się już 5 miesiąc. miesięcznie wydaję ok 850 zł. nie wliczam badań i wizyt. nie pracuję, nie jestem w stanie. pod koniec sierpnia wygasa mi umowa. i......tu klapa :(
Na borelioze choruję prawdopodobnie ok 7 lat lecz dopiero pół roku temu jakiś lekarz zlitował sie i dał skierownie do zakaźnego (z szyderczym uśmieszkiem na twarzy). Inni potrafili tylko wyśmiewać, że młoda, robic sie nei chce, zmyśla, wyolbrzymia itp itd. Leczyłam sie unidoxem i osłonowymi poł roku. nie wiem ile na to wydałam ale stosunkowo niewiele czytając o waszych wydatkach. Tylko, że to sie już skonczyło. Lekarz własnie odmówił mi dalszego leczenia bo tyle m-cy podawania antybiotyków to powinno pomóc a skoro nie pomogło to są sprawy psychosomatyczne. Teraz zacznę leczyć sie prywatnie to mi szczęka opadnie jak zacznę podliczać wydatki. Dobrze, że akurat mnie stać, gdyby to miało miejsce 3 lata temu....nie leczyłabym sie bo nie byłoby mnie wtenczas stać. Cierpiałabym , płakała po kątach i tyle. Aż strach myśleć... . Pracuję ale jeśli nikt nie będzie mnie chciał dalej leczyć, to nie wiem czy będe w stanie. W pracy musze być skoncenrtowana, skupiona itp, pracuje w ksiegowości. Nie mogę sobie pozwolić na błedy w pracy ale z kolei jak zrezygnuję to nie będzie mnie stać na leczenie... i tak źle i tak neidobrze. Co robić?
Witam, lecze sie od 17/09/2007 roku ale z przerwa co daj nam nicale 5 miesiecy aktualnie do dnia dzisiejszego wydalam 2783 zł na swoje leczenie srednio wychodzi jakies 550 zl miesiecznie uwazam ze nie jest jeszcze tak zle ciesze sie ze w moim przypadku sprawdzaja sie tanie antybiotyki kosztuja w granicach do 10 lub do 20 zl - czesciej do 10 ale to zalezy co sie lyka i jaka bore sie ma ja mam stawowa sprawdzil sie ceftriakson i unidox oba jakies 6 lub 8 zl za opkakowanie wiec da sie przezyc i nawet pracowac =) problemem jest wszystko poza moja praca w biurze ... czyli chodzenie, zginanie kolan, sport, a jazda na rowerze to straszny bol ... wiec w pracy ok poza praca moja aktywnosc fuzyczna wynosi zero a wejscie na 2 pietro zajmuje mi wiecej niz mojej 70 letniej babci no ale coz wiem ze to mam i musze to zaakceptowac inaczej sie nie da
Ja sie w zasadzie w cale nie leczę. Nie stać nas jakiekolwiek leczenie. Chorobę wykryli przypadkiem. Jestem w II lo i jest strasznie ciężko. Brak koncentracji, rozkojarzenie, zamyślenie, ciągłe zmęczenie...2 miesiące do szkoły nie chodziłam. Jest ciężko. Boje sie, ze to mi utrudni maturę... Chciałam iść na indywidualne ale w szpitalu powiedzieli ze to nie ich sprawa i mi nie pomogą. A wystarczyło wypisać zaświadczenie...
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane