niedziela 4 listopada
Rano trochę lepiej. Wstałem w miarę rześki i wsypany. Śniadanie bez problemów. Pogarszać zaczęło mi się po południu koło godziny 17.
Na początku coś mi się znów z gardłem zaczęło dziać - miałem wrażenie jak gdyby z prawej strony gardła miałbym szruber jakiś. Później jakoś ogólnie mięśnie szyi jakoś mi się naprężyły, także mam poczucie że całą szyja jest sztywna. Do tego zaczęło dochodzić jakieś poczucie palenia całego ciała, nagle kończyny drętwieją jedna po drugiej. No i mam wrażenie, że serce jest "zmęczone". Ot cała moja borelioza.
Jak mi jakiś doktor powie że nic mi nie jest to chyba przejdę się do niego z siekierką. Albo zrobimy mała transfuzja krwi ( ciekawe na co się wtedy będzie leczył ? borelioza ? ). 04.11.2007. 21:10
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane