
Ostatni tydzień (21-25 listopada przede wszystkim) To były nasilone objawy grypopodobne. Przede wszystkim uczucie wysokiej temperatury, łamanie w kościach, bóle mięśni, notorycznie byłem zmęczony. Do tego nawrót wielu "starych" objawów, czyli drżenie mięśni, bóle w oczach, drętwienia, bóle stawów. Myślałem, że zdechnę.
W niedziele 25 listopada nagły zwrot, czułem się jak skowronek. Nie licząc bólu głowy wieczorem i szumu w uszach (tak się przyzwyczaiłem do niego, że stało się to dla mnie naturalne wręcz). Do tego cały czas sztywna szyja i kark (ale jakby poluzowała trochę) no i oczy-wzrok. Strasznie szybko mi się męczy, nadal występuje światłowstręt, a jak już się zmęczę to i czasem podwójnie widzę.
Ale powiem szczerze, że objawy wymienione wyżej, chociaż są uciążliwe, to udaje mi się z nimi w miarę normalnie funkcjonować. Pewnie parę jak zwykle pominąłem.
Leki biorę doustnie i cały czas mam problem z dawkowaniem ich w ciągu dnia. Pracuję i gdy jestem w pracy mogę brać podczas przerw. A większość leków mam brać co dwanaście godzin, także w sumie wypada, że co 3 godziny mam coś przyjmować. I nie zawsze to wszystko mogę ze sobą zgrać. Do tego jeszcze zalecenia- przed jedzeniem po jedzeniu itd. Borelioza jako choroba nie jest łatwa dla kogoś, kto stara się być aktywny zawodowo. Na dodatek nawarstwiło mi się wiele problemów w sferze prywatnej, które odkładałem wcześniej z powodu mojego złego stanu. Czytaj jak mam siły to latam i załatwiam co się da. Jak mnie przyciśnie to siedzę w domu i zdycham.
Jest jeszcze wiele innych aspektów bycia chorym i walki z boreliozą. Mam nadzieję, że po koleji będę je tutaj przedstawiał. Ale w tej chwili brakuje mi czasu dla mnie samego. Ahh ta borelioza...27.11.2007. 22:31
Witaj!!! ja również dopiero dzisiaj, zupełnie przypadkiem odkryłam Twój blog i szczerze mówiąc bardzo sie ciesze,ze ktoś(czyli Ty )o tym pomyślał:)
ja również jestem chora. kleszcz ukąsił mnie pod koniec września,cały miesiąc nic sie nie działo, dopiero później zauważyłam rumień...pewnie dlatego,ze ukąsił mnie pod piersią i nic nie było widać:(
Jestem farmaceutka i ciągle obracam się w środowisku lekarzy dlatego kiedy zaczęłam sie niepokoić i postanowiłam zasięgnąć porady jednego z nich,który stwierdził z cala pewnością,ze to nie jest rumień który charakteryzuje boreliozę to oczywiście dałam za wygrana i nie chciałam udawać mądrzejszej niż jestem:) przecież to nie moja działka...ale kiedy rumień nie zniknął a coś mi tam świtało w głowie,ze to może być TO to postanowiłam zrobić badania-wynik pozytywny...
do tego stopnia,ze od razu zadecydowano o hospitalizacji...
było trochę sporów i ostatecznie zostało na kuracji doustnej...
również doxycyclina 2 razy dziennie po 100mg...
czekam co będzie działo sie dalej,mimo,ze żadnych objawów poza rumieniem nie miałam wiec tak naprawdę nie wiem co oznacza chorować na boreliozę...
ale kto wie co byłoby gdybym nie była uparta.wiec jak najbardziej słuszne jest Twoje pewne zdanie żeby lekarze czasem słuchali tego co do nich mówią pacjenci!!!
ciepło pozdrawiam i liczę na pomyślny przebieg kuracji zarówno u siebie jak i u Ciebie:)
Kinga
Witaj..Właśnie dzisiaj odkryłam Twój blog. Świetnie, że zacząłeś go pisać. To może być następne świadectwo prawdy o tej strasznej chorobie, która zabrała mnie i mojemu mężowi co najmniej 10 lat życia. Nasz wątek można znaleźć na forum gazeta pt. zaczynamy leczenie. Pozdrawiam Cię, pisz , będę pilnie czytać - Basia
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane