
Przy leczeniu boreliozy niestety trzeba się liczyć z wieloma wyrzeczeniami. Nie dość, że ładuje w siebie całe tony antybiotyków i organizm jest znacznie osłabiony. To na dodatek nie wolno jeść wielu produktów, które normalnie spożywamy. Podczas przyjmowania antybiotyków trzeba trzymać rygorystyczną dietę żeby uniknąć grzybicy.
Ostatni okres był wyjątkowo trudny, zapewne nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich leczących się na boreliozę.
Moja gehenna zaczęła siÄ™ już w poÅ‚owie grudnia gdy pojechaliÅ›my na imprezÄ™ integracyjnÄ… do Agnieszki. ZebraÅ‚o siÄ™ chyba z dwieÅ›cie osób w dużej restauracji. Na stolikach jedzenie, piwo, cola. O ile miÄ™so z ziemniakami to jeszcze jakoÅ› przeÅ‚knÄ…Å‚em, to przy Å›ledziu prawie nie zwymiotowaÅ‚em. Bo, no cóż ... Å›ledź w ocie ... jakoÅ› nie podejrzewaÅ‚em go, że może być zrobiony na SÅ?ODKO! Z piciem też nie byÅ‚o lepiej, niestety nie przewidzieli na stolikach wody mineralnej. Ale po rozmowie z kelnerkÄ… jakoÅ› siÄ™ udaÅ‚o i wodÄ™ miaÅ‚em już caÅ‚y wieczór. W tym na szczęście nie byÅ‚em osamotniony, bo parÄ™ osób prowadzÄ…cych samochody również popijaÅ‚o wodÄ™. Także jakoÅ› udaÅ‚o mi siÄ™ utrzymać dietÄ™, nie liczÄ…c Å›ledzia, ale to nie koniec...
Następną imprezą obowiązkową był wieczór wigilijny w mojej firmie. Jest nas niewiele ponad 20 osób. Zbyt dużego wyboru potraw może nie było, ale znalazłem coś dla siebie. Czarny chleb i różnego rodzaju ryby. To mogłem pochłaniać bez żadnych wyrzutów sumienia. Na przystawkę były ciasta i ryż na mleku, tego moja dieta nie przewidywała i musiałem sobie odpuścić, wziąłem dodatkową porcję krewetek. Oczywiście nikt się nie przejął, było więcej dla nich. Po jedzeniu jak przystało na firmę złożoną z prawdziwych facetów heh... zaczął się wieczór pijacki. Trunków nie brakowało chwyciłem moją wodę i starałem się nie odstawać od reszty. Ale po dwóch godzinach już nie dałem rady i uciekłem do domu. Na szczęście nikt na mnie nie naciskał, ani nie próbował wmówić, że od jednego kieliszka jeszcze nikt nie umarł.
Tak po imprezach integracyjnych przyszedł czas na urodziny. Pisałem już o tym tutaj.
No i święta. Generalnie na święta zawsze się robi jedzenie z naddatkiem, także jakoś się specjalnie nie przejmowałem przed świętami. Coś tam na tym stole myślałem, że znajdę dla siebie.
A tu niespodzianka. Muszę zrobić ukłon w stronę wszystkich osób z którymi spędzałem wigilię, a które przygotowywały potrawy. Czasami wystarczy tak niewiele. Np zamiast robić rybę w panierce, można ją tylko obtoczyć w jajku. I właściwie z głównych potraw mogłem spróbować prawie wszystkiego. Były nawet pierogi z mąki razowej! (Choć szczerze to ich nikomu nie polecam.)
Po głównym jedzeniu był czas na ciasta i ciasteczka. Tutaj zająłem się orzechami. Także w święta wytrzymałem i nie było żadnych odstępstw od diety.
No i jeszcze bezalkoholowy sylwester. Tutaj chyba nic nie muszę tłumaczyć...
Mam czasem chwile słabości, kiedy najchętniej bym chwycił jakiś kawał ciasta, albo chociaż zjadł kawałek marchewki. Już zapomniałem jak smakuje czekolada.02.01.2008. 08:38
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane