
Po wszystkich problemach jakie miałem wykupując recepty w Polsce nie sądziłem, że tym razem to pójdzie tak bezproblemowo... Ponieważ dostałem receptę na minocyklinę, musiałem sobie półgodzinną wycieczkę do Niemiec zrobić. Miły aptekarz wytłumaczył mi, że w całej unii powinny polskie recepty obowiązywać, po czym marszcząc czoło próbował się rozczytać co tam doktor napisał. Minocyklina jest zamówiona, jutro jadę ją odebrać. Cały interes wyniósł mnie 52 euro za 100 tabletek. Mam nadzieję, że może ten lek wniesie coś nowego w moje leczenie. Moja borelioza już nie raz pokazała, że różne antybiotyki nie są jej straszne ... ale może tym razem choć trochę się ugnie...
Echa dyskusji...
Docierają do mnie opinie, że mój ostatni artykuł to młyn dla podburzaczy i zakaźników ... cokolwiek ma to znaczyć.
Jeśli ktokolwiek czuje się urażony tym artykułem, niech poprosi moderatorów forum borelioza o przywrócenie wspomnianego wątku. Wtedy będzie można skonfrontować to co napisałem z wątkiem i zobaczyć co jest prawdą, a co fikcją. Jeśli się mylę, chętnie zamieszczę tutaj sprostowanie...
05.10.2009. 23:20
Marcin - borelioza.net 31.10.2009. 11:07
Właśnie się zbieram żeby napisać co u mnie...
Ostatni tydzień był trudny, bardzo źle się czułem. Ale dziś w końcu się czuję bardzo dobrze, każdemu życzę takiego poranka. Budzisz się, nic cię nie boli. Jedynie szum w uszach i zdrętwiała noga - ale to pikuś normalnie. Chyba Minocyklina działa mam wrażenie...
Hm, cos nowego po mino? Pytam, bo byc moze tez mnie to czeka - nie wiem na ile jest skuteczna, ale ponoc dobrze przenika.
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane