
Nawet nie wiem jak mi uciekło ostatnich parę miesięcy. Pierw przygotowania do świąt, wyjazd do rodziny. Do tego dołożyło się ostatnio gorsze samopoczucie i nasilone objawy chorobowe. „Wolne” chwile poświęcałem Fundacji, także z tej wolności sam dla siebie w gruncie rzeczy nie miałem. Przez to wszystko zaniedbałem trochę tego bloga, ale postaram się to nadrobić.
Po drodze byłem z wizytą u dr Tomasza i nowy zestaw chyba zaczyna przynosić ulgę. Czuję się jakby mnie wyłączono na parę miesięcy, a teraz następował by powolny rozruch. Ale szerzej o tym może następnym razem.
Przed świętami odbyło się spotkanie szkoleniowe zorganizowane przez Fundację BARTEK. Myślę, że można mówić o sukcesie, jest to pierwsze tego typu spotkanie zorganizowane w Polsce. Jeśli ktoś chce przeczytać szczegółową relację, zapraszam na stronę Fundacji.
Czytaj więcej... Komentarze (0) 14.01.2010. 17:37
Tak jak obiecywałem powstało nowe forum dyskusyjne. Baner widać po lewej stronie. Forum to jest prowadzone przez Fundację BARTEK, które jest również jego właścicielem. Ja pełnię funkcję pomocnika i administratora.
Wszystkich gorąco zapraszam!
PS Prace nad tym forum to główna przyczyna tego, że nie pojawiały się nowe posty na blogu. Po prostu nie miałem czasu na pisanie... Ale mam nadzieję, że wszyscy czytelnicy, którzy czekali na nowości wybaczą mi, postaram się nadrobić ;-)
Po wszystkich problemach jakie miałem wykupując recepty w Polsce nie sądziłem, że tym razem to pójdzie tak bezproblemowo... Ponieważ dostałem receptę na minocyklinę, musiałem sobie półgodzinną wycieczkę do Niemiec zrobić. Miły aptekarz wytłumaczył mi, że w całej unii powinny polskie recepty obowiązywać, po czym marszcząc czoło próbował się rozczytać co tam doktor napisał. Minocyklina jest zamówiona, jutro jadę ją odebrać. Cały interes wyniósł mnie 52 euro za 100 tabletek. Mam nadzieję, że może ten lek wniesie coś nowego w moje leczenie. Moja borelioza już nie raz pokazała, że różne antybiotyki nie są jej straszne ... ale może tym razem choć trochę się ugnie...
Echa dyskusji...
Docierają do mnie opinie, że mój ostatni artykuł to młyn dla podburzaczy i zakaźników ... cokolwiek ma to znaczyć.
Jeśli ktokolwiek czuje się urażony tym artykułem, niech poprosi moderatorów forum borelioza o przywrócenie wspomnianego wątku. Wtedy będzie można skonfrontować to co napisałem z wątkiem i zobaczyć co jest prawdą, a co fikcją. Jeśli się mylę, chętnie zamieszczę tutaj sprostowanie...
Czytaj więcej... Komentarze (4) 05.10.2009. 23:20
To co dla Ciebie jest niemalże heroicznym wysiłkiem, dla innych jest po prostu zwykłą błahostką.
Wyglądasz "dobrze" nauczyłaś się już uśmiechać w międzyczasie gdy twoim mózgiem wstrząsają kolejne fale bólu.
Przecież rodzina Ci zawsze pomoże, lecz czy jednak nie powinieneś odwiedzić psychologa lub neurologa, tak jak na początku sugerowano?
Można by było tutaj wymieniać bez końca bariery które powodują, że jesteśmy tak bardzo osamotnieni w swojej walce z chorobą.
Czasami zastanawiam się co jest groźniejszą chorobą. Borelioza, czy znieczulica która zdominowała dzisiejsze społeczeństwo i w sposób bezwzględny rozprawia się z chorymi na tą tak naprawdę nieznaną chorobę...
Czasem czuję się tak bardzo samotny w swojej walce. Czasem chciałbym, żeby ktoś docenił moje poświęcenie w walce z tą chorobą. Gdy jedyną nagrodą jest kolejny dzień, herx, torba z lekami.
Chyba między innymi dlatego założyłem tego bloga.
Żebyście wiedzieli, że nie jesteście sami...
Czytaj więcej... Komentarze (7) 20.07.2009. 19:12
Tak mamy światowy kryzys w gospodarce, akcje spadają, banki upadają ... Ale nie o tym kryzysie chcę napisać. Pośród tego wszystkiego jeden chory na boreliozę bloger przechodzi kryzys. Kiedy to się zaczęło? sam już nie wiem.
Pierwsze wydarzenie jakie mi przychodzi do głowy to jakieś 2 miesiące temu spalony samochód, a dokładnie silnik. No zdarza się - stary rupieć, ford escort. Ale dzięki niemu dojeżdżałem do pracy, dzięki której miałem za co się leczyć, więc trzeba go było zrobić jak najszybciej.
Zawsze mówiłem sobie, że jestem zaradny, że dam sobie radę. I tym razem sobie tak powtarzałem gdy walczyłem o naprawę czterech kółek i jakoś się udało związać koniec z końcem. Do momentu w którym dostałem wypowiedzenie z pracy. Tak kryzys gospodarczy przełożył się na zwolnienia w mojej pracy, co z kolei przeszło w kryzys domowy i mój osobisty. Gorączkowo zacząłem szukać pracy. Widmo zbliżających się świąt, oraz recesja chyba spowodowały że pracodawcy zaniemogli. Dlatego męczę się na zastępstwach w piekarni. Praca nocą, podobno lekka... Pracuje tam moja druga połówka która sobie spokojnie daje radę, ja ledwo... bóle w mięśniach ustępują dopiero po weekendzie...
Następny w kolejce był komputer, zasilacz raz zaśmierdział spalonym plastikiem i to było na tyle.
Wydawało by się, że gorzej być nie może, ale jeśli ktoś tak pomyślał to jest w błędzie.
Od półtora tygodnia nie mogę się skontaktować z moją Pani Doktor, leki się skończą niebawem i nie wiem co mam zrobić, jestem w kropce...
Jeśli się mnie ktoś zapyta czy mam depresję odpowiem:
- tak, lub jestem na dobrej drodze do niej.
- czy jest to depresja spowodowana przez boreliozę?
- nie, jest spowodowana przez szereg wydarzeń niezwiązanych z chorobą.
A jeśli chodzi o leczenie to odnotowałem nadmierne bóle i zmęczenie w mięśniach o czym wyżej wspominałem. Miałem parę dni gdzie byłem bardzo senny. Do tego stary objaw ucisku i pobolewania z prawej strony. No i objawy które się czasem pojawiają to tiki mięśni-takie niewidoczne. Sporadyczne bóle zębów i głowy, oraz uścisk w gardle. Niepokój i budzenie się w trakcie snu tłumaczę przejściem na tryb nocny w pracy...
Idą święta i nie wiem właściwie czemu o tym piszę...
PS: do komentujących, proszę zanim zapytacie się namiar na lekarza, zajrzyjcie w zakładkę z lekarzami tutaj.Czytaj więcej... Komentarze (2) 09.12.2008. 02:32